Posty

Wyświetlanie postów z 2020

2020! Nie sposób było Cię nie poczuć.

Obraz
  Przez tydzień planowałam napisać ten tekst w sposób inny niż zwykle. Przede wszystkim dlatego, że nie chciałam żeby był przepełniony emocjami. Tydzień zajęło mi dojście do tego, że emocje nie są złe, że to one tworzą to miejsce od początku. Mimo zwątpienia, braku czasu, zawsze znajdowałam tu spokój. I ten tekst chciałam poświęcić na podsumowanie tego roku. Robiłam do tego dwa podejścia, skrupulatnie planowałam, dzieliłam na informacje ważne, wesołe smutne i te mniej ważne.   A później uświadomiłam sobie, że mogę to wszystko zawrzeć w moich emocjach. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to był dobry rok. Rok sukcesów i porażek. Znalazłam swoje miejsce, w każdej chwili, w której się znajdowałam. Odpoczęłam fizycznie i psychicznie. Podjęłam jedną z ważniejszych walk, walkę o siebie. Pierwszym krokiem było kontynuowanie terapii, która umocniła moje poczucie własnej wartości i pewności, pozwoliła stanąć twardo na nogi. Odpowiedziałam sobie na jedno bardzo ważne-jak się późni...

Ponad wszystkim

Obraz
  Ponad wszystkim żyjemy   w świecie o pięknych wschodach i szybkich zachodach . Mijamy się bez większych emocji, które niekiedy rozrywają. Odrywają kawałek rzeczywistości, nie dają ukojenia, nie pozwalają oddychać. Przychodzą nagle odradzając wszelkie wątpliwości, które jeszcze przed momentem były oczywistością. Niczego nie jesteśmy pewni nigdy. Nigdy też nie zaplanujemy swojego życia bo rządzą nim przypadki, a one nigdy nie przytrafiają się bez powodu. Nigdy. Czasami dają motywację, pozwalają poczuć szczęście, a jeszcze później zabierają ostatni oddech. Zostawiając za sobą pustkę. Pustkę, która odziera nas ze wszystkiego. Nic nie pozwala zapomnieć. Lecz czy zapomnienie jest dobre? Nie jest. Jest okrutne. Okrutnie jest zapomnieć. Okrutnie jest budować   świat na niewiedzy własnych potrzeb, możliwości, chęci. Oddajać duszę za niewiedzę zostajemy sami, puści, bez elementu, który kształtował i sprawiał świat ciekawym, pełnym emocji. Pustka jest większym złem. Niszcz...

Cześć jesień. Dobrze, że jesteś

Obraz
  Przyzwyczajając ludzi do uśmiechu ciężko jest znów odnaleźć się w swojej nostalgicznej naturze.  Naturze introwertyka, która wraz z jesiennym klimatem uderzyła ze zdwojoną mocą.  Grzane wino i ciepłe sweterki jeszcze nigdy tak dosadnie nie definiowały mojej osobowości.  Jesień przyszła wbrew pozorom z zaskoczenia. Ciepło przytuliła do serca i pozwoliła zatrzymać niekończący się pęd za ostatnim ciepłym wieczorem.  Pozwoliła usiąść i odetchnąć, spojrzeć chłodnym okiem na nadchodzące miesiące, to one są teraz najważniejsze.  Zgasiła i obmyła deszczem ostatnie promienie, które mieniły się w świetle wschodzącego słońca. Znów pozwoliła poczuć, poczuć wdzięczność za mijające chwile, za ciepłe dni i spokojne wieczory, za ludzi, którzy sprawili, że ten czas był wyjątkowy.  Jesień zazwyczaj była porą, której bałam się najbardziej. Bałam się samotności, której tak bardzo potrzebuję. Bałam się czasu, który zamknięty w krótkich dniach przemijał nieubłaganie....

Powinnaś być inna!

Obraz
Dawno mnie nie było. Dawno nic nie pisałam, dawno nie znalazłam chwili dla siebie. Teraz siedzę na placu zabaw, zazwyczaj rozwrzeszczany i tętniący życiem małych, niczego nie świadomych dzieci. Dziś pusty, w oddali słychać tylko pojedyncze dzieciaki na rowerach i hulajnogach. Nie sądziłam, że zabraknie mi tego gwaru, a cisza stanie się przeraźliwie cicha. Mimo wszystko czułam ukojenie, czułam spokój i chwilę, którą mam tylko dla siebie. Chwilę, o którą niekiedy przychodzi mi prosić. Powrót do rzeczywistości zweryfikował fakt, że kwarantanna była jednak bardzo przyjemna. Snuliśmy plany, o wielkich rzeczach i małych podróżach. Docenialiśmy jak bardzo brakuje nam ludzi, których teraz mamy na wyciągnięcie ręki, pragnęliśmy stabilizacji i zapewnienia spokoju. Czasu, trochę więcej czasu. Mam nadzieję, że już nigdy nie przyjdzie nam się mierzyć z obecnością czterech ścian przez całą dobę, z niepewnością czy wyjście do parku będzie legalne, a zakupy w biedronce nie uwzględnią w swojej liśc...

A może rzucić to wszystko i zaplanować sobie życie?

Obraz
Poniedziałek, wieczór. Zgrabnie pomijając fakt, że całkiem niedawno próbowałam wyturlać się z łóżka, mając plany na cały dzień. Nie wyszło, kołdra była bezpieczniejsza, dawała choć kawałek normalności, snu, spokoju. To nie jest tak, że przespałam cały dzień, jasne, że nie. Tylko połowę, drugą połowę zastanawiałam się czy mogę tu zostać na zawsze, ewentualnie teleportować się w Bieszczady. Nawet pociąg sprawdzałam, nawet wolnego w pracy nie dostanę. No plan idealny :D I ja dziś o planowaniu. O pięknych kolorowych kalendarzach, terminarzach i planerach. Czy się sprawdzają- absolutnie nie. Czy je sprzedam? Oddam za darmo, nie używane od kilku lat. Z każdym rokiem przestaje się łudzić, że w czwartek o 6:20 wstanę żeby zrobić poranny trening. Bitch please popołudniowy czasami robię o 22. O regularnym zdrowym   jedzeniu nie wspominając, dobra tu się staram, tylko w kwestii zdrowego, przecież nie regularnego. Każdego wieczoru kładę się spać z zaplanowanym (tak mi się wydaje) kolej...

O szczęściach dużych i większych

Obraz
Myślałam dziś o szczęściu, o tym czym jest i dlaczego później jestem opalona jak rolnik po żniwach, w dodatku na czerwono. Stanowczo w moim życiu nie wystarczy, że średnio raz dziennie spalę buraka na twarzy.😂 Wracając do szczęścia po ostatnich dwóch dniach mogę śmiało stwierdzić, że jest chwilą, uśmiechem, płaczem, kubkiem wina, dobrze zapiętą tyrolką w parku linowym, też smutkiem i to tylko mała cząstka emocji, które zamknęły się w 48 godzinach.😏 Moje szczęścia były we dwie, w środku, na szczęście ciepłej, nocy na dworcu. Po długiej drodze dalej pełne energii. Całe szczęście, bo trzeba było iść piechotką do mieszkania, podciągamy to pod zwiedzanie bo przecież nie pod komunikację miejską, która o magicznej godzinie staje się widmem, gdzieś się zatrzymuje, nikt nie wie gdzie.💣 Młode damy tuptały dzielnie po drodze zastanawiając się czy ktoś przypadkiem może mieć korkociąg do wina, ewentualnie zapalniczkę. Eh nostalgia, pamięć powędrowała do naszej młodości gdzie te atrybuty by...

Nie bójmy się mówić

Obraz
Od dzieciaka nam wmawiają, że milczenie jest złotem. I ja pozwolę sobie, tak nieśmiało zapytać gdzie są moje pieniążki?! Wydaje mi się, że trochę tego złota nazbierałam.   Bo, hej! Mam dwadzieścia cztery   lata! Pora ułożyć sobie życie, dom zbudować, drzewo posadzić… Tak się nie robi. Zabranianie mówienia, wyrażania swojego zdania jest chyba najgorszym z czym spotkałam się na swojej drodze życiowej. Później oczywiście było już tylko gorzej, doszedł lęk, że to co powiem nie będzie dość wystarczające, że moje zdanie nic nie znaczy. A teraz jestem tu , niezmiennie na 28 metrach kwadratowych i tulę moją nieśmiałość do serduszka i grzecznie proszę żeby sobie poszła. No niestety, moje rozczarowanie za każdym razem jest takie samo. Płacze, użala się, a ja co, no tulę ją dalej bo jest częścią mnie.   Może dlatego z każdym dniem staje się coraz bardziej posłuszna. Choć dziś głupi filmik, który trwał 59 sekund nagrywałam spooooro razy, a i tak koniec końców musiałam rozpisać ...

Będziemy dziećmi

Obraz
Mały, duży, bez znaczenia. Każdy z nas jest takim samym dzieckiem. Dzieckiem, które potrzebuje miłości, potrzebuje zrozumienia, potrzebuje akceptacji. Statystycznie zwykłe potrzeby, praktycznie niekiedy nieosiągalne pragnienia. Możemy cieszyć się z prezentów, z życzeń, z pamięci. Lecz nic nie zastąpi akceptacji, wsparcia i zrozumienia. Kiedy chcesz zrobić sobie wymarzony tatuaż albo 6 .. Jednak gdzieś z tyłu głowy słyszysz, że będziesz żałował, że jak będziesz wyglądać na starość, że… Kiedy chcesz pomalować włosy na kolor inny niż naturalny, chcesz coś zmienić, spróbować.. Chcesz. Kiedy chcesz ułożyć życie po swojemu, za każdym razem zawsze, na zawsze.. Kiedy chcesz trenować boks ale słyszysz, że dziewczynie nie wypada, że będę chodziła z siniakami. Kiedy rzucasz studia, żeby w końcu realizować się w swoich planach, a nie czyichś oczekiwaniach.. Podobno żałuje, nie wiem, nie odczułam. Kiedy masz nie przesadzać w sytuacjach „normalnych” ( cokolwiek ta normalność znac...

Winna?

Obraz
I są takie dni jak dziś. Ładne, słoneczne, trochę wietrzne. I też takie kiedy drażni najmniejsza rzecz. Małe sprawy rosną do rangi wielkich problemów. Małe gesty do szukania winy. I ja dziś o tym. O winie i nie ma to nic wspólnego z alkoholem mimo, że jedna lampka stoi obok mnie, a i to także nie ma nic wspólnego ze światłem mimo, że i Bożonarodzeniowe lampki się świecą. Wracając do winy, od roku staram się wyzbyć tego uczucia analizując otaczający mnie świat. Szukając złotego środka zastanawiam się czy przekroczyłam już granicę i za całe zło obwiniam otaczający mnie świat czy już jestem egoistką ze skłonnościami do bycia narcyzem, który faktycznie nie dostrzega swoich wad. Granice są cienkie, a stanąć po środku i utrzymać równowagę jest   cholernie ciężko. Nawet mój fizjoterapeuta zauważył, że z zamkniętymi oczami nie stanę na palcach i nie utrzymam pionu. I taką metaforą tego są ludzie, którzy nie widzą starań wyśrodkowania życia, bez większego zastanowienia rzucają mięsem,...

14:43

A jak już się wszystko skończy usiądę w domu i wypiję kawę. Gdy wszyscy wyjdą na spacer, zrobią tłum, sprawią, że miasto znów zacznie tętnić życiem, ja usiądę przy stole i wypiję kawę. Jeszcze przez moment będę napawać się spokojem   i ciszą. Pomyślę o ostatnich tygodniach i spokojnie wezmę pierwszy łyk. Łyk wolności. Łyk spokoju. Łyk ciszy. Priorytetowo uporządkuję resztę spraw i wyruszę w najpiękniejszą podróż, która została nam dana- podróż życia. Jutro. Przy drugim łyku wyłączę telefon. Tęsknię ale jeszcze chwila. Jeszcze mało miałam wolnego czasu, jeszcze mam coś do zrobienia w domu, jeszcze mam książkę do dokończenia, jeszcze w tle gra mi audiobook, dwa ostatnie odcinki serialu… Powoli. Przy trzecim łyku zacznę budzić swoje podekscytowanie. Na myśl o zmianach, o nowym etapie, o nowych wyzwaniach. Ale jeszcze nie dziś. Dziś piję kawę ze sobą, ze swoimi myślami. Jutro. Czwarty łyk obudzi mnie już całkowicie. Obudzi lęk przed nadchodzącymi tygodniami. Obudzi strach...

Do zobaczenia wkrótce mój świecie.

Obraz
  I wracam myślami do tych dni. Tych pięknych i słonecznych ale i też zimnych i pochmurnych. Te pochmurne kocham najbardziej, mają swoją magię ciepłej herbaty i kocyka. Mottem codziennym było to, że mam jeszcze czas. Na wszystko. Uroki młodości prawda? Ale czas zbyt szybko daje znać, że jest później niż nam się wydaje. Tak minęło mi pięć lat. Zastanawiam się na co miałam czas, a co mnie ominęło. Mam wrażenie, że wszystko. Owszem zostały piękne zdjęcia, wspomnienia, tylko co z ludźmi z tych zdjęć? Gdzie są? Co się z nimi dzieje? Jak szczere są zdjęcia na Instagramie? Ile warte są lajki?  Dziś mogę się tylko domyślać. Mogę świadomie zadbać o relacje te bliskie i dalsze. O każde. Ten czas jest próbą generalną. Ile znaczymy dla kogoś, kogo nie mamy na co dzień.   Pięć lat zajęło mi uporządkowanie tego bałaganu, gdzieś tam w środku wiem, że jeszcze nie wszystko jest tak jakbym chciała ale teraz jestem tu, zamknięta w dwudziestuośmiu metrach kwadratowych. Mała powierz...

Chaos w kosmosie

Obraz
Chaos trzymam w rękach, tracąc głowę uciekam w gwiazdy. Ich przebłyski dają nadzieje na wschód słońca, na długi dzień i przejrzysty horyzont. Jakże złudne myśli oplatają moją głowę. Mój umysły bije się, żeby nie myśleć, nie czuć, nie przeżywać i chyba najważniejsze nie być wrażliwym na zło całego świata, na zło, które dzieje się naokoło. Lecz czy nie o to chodzi? Nie to jest cudne? Być świadomym, być wrażliwym, czuć każdy promyk słońca w gorące lato i każdy powiew wiatru, który przypomina, że w kalendarzu dalej trwa zima. Czasami rozpaczliwie szukam odpowiedzi na pytania.   Zatapiam się w myślach, uciekając od całego świata. Nie ma mnie. Znikam. Odcinam się . Tacę kontakt. Zamykam się. Potrzebuje spokoju, potrzebuje sama siebie. Potrzebuję chwili żeby w spokoju znaleźć odpowiedź. Znaleźć złoty środek sytuacji, uświadomić   sobie, że nie na wszystko mam wpływ.   Chaos jest moim spokojem, chaos trzyma mnie w ryzach. I choć brzmi to abstrakcyjnie chaos jest moim po...

24

Obraz
Planując swoje dwudzieste czwarte   urodziny nie spodziewałam się, że spędzę je w domu zamiast jak co roku wśród moich znajomych, przyjaciół, najbliższych. Co roku czekam na ten dzień odkąd skończyłam osiemnaście lat. Każdego roku wygląda to inaczej. Doroślej. W coraz mniejszym gronie. Ten rok miał być wyjątkowy. Miał być spokojny. Miał być. I jestem pewna, że będzie, w przesuniętym terminie ale będzie. Dziś najpiękniejszym prezentem będzie dla mnie jak Ci wszyscy bliscy mi ludzie zostaną w domu. Uśmiechną się ciepło na myśl o tym, że jak już minie ten czas będziemy razem świętować. Tymczasem mamy okrutną lekcje jak bardzo kruchy jest czas. Jak bardzo nie dostrzegamy tego co ważne. Jak w ułamku sekundy wszelkie waśnie zastępuje troska. Boimy się, strach jest nieodłącznym elementem naszego życia. Patrząc z perspektywy ostatnich miesięcy widzę, że bałam się rzeczy nieważnych, bałam się chwil absolutnie nie zagrażających. I mimo, że w tamtym momencie były one strasznie trudn...