2020! Nie sposób było Cię nie poczuć.
Przez
tydzień planowałam napisać ten tekst w sposób inny niż zwykle. Przede wszystkim
dlatego, że nie chciałam żeby był przepełniony emocjami. Tydzień zajęło mi
dojście do tego, że emocje nie są złe, że to one tworzą to miejsce od początku.
Mimo zwątpienia, braku czasu, zawsze znajdowałam tu spokój. I ten tekst
chciałam poświęcić na podsumowanie tego roku. Robiłam do tego dwa podejścia,
skrupulatnie planowałam, dzieliłam na informacje ważne, wesołe smutne i te
mniej ważne. A później uświadomiłam
sobie, że mogę to wszystko zawrzeć w moich emocjach.
Z ręką na
sercu mogę powiedzieć, że to był dobry rok.
Rok sukcesów
i porażek. Znalazłam swoje miejsce, w każdej chwili, w której się znajdowałam.
Odpoczęłam fizycznie i psychicznie. Podjęłam jedną z ważniejszych walk, walkę o
siebie. Pierwszym krokiem było kontynuowanie terapii, która umocniła moje
poczucie własnej wartości i pewności, pozwoliła stanąć twardo na nogi.
Odpowiedziałam
sobie na jedno bardzo ważne-jak się później okazało- pytanie. Co sprawia mi
radość? I wtedy przyszedł dziwny spokój o jutro. O każdy kolejny dzień.
Dwadzieścia cztery lata zajęło mi zrozumienie samej siebie. Ten rok postawił
przede mną dużo przeszkód. Dla wielu z nas był to czas wielkiej próby,
cierpliwości, strachu, niepewności. W
moim przypadku na tej drodze stali bliscy mi ludzie. Gotowi żeby pomóc,
cokolwiek by się nie działo. Mam
nadzieję, że również mieliście to szczęście.
Druga połowa
roku pozwoliła mi doprowadzić do porządku moje zdrowie fizyczne. Po nierównej walce z lekarzami
i ogromnym bólem kręgosłupa doczekałam się prawidłowej diagnozy i leczenia,
które przyniosło zamierzony efekt, poniekąd. Razem ze zdrowymi plecami dostałam
masę zakazów i nakazów z zastrzeżeniem, że jak nie będę się stosować będę
częstym pacjentem ortopedii i neurochirurgii. Mogę wam powiedzieć jedno, to nie
są tanie rzeczy, słuchajcie się swoich lekarzy, przynajmniej się starajcie dbać
o zdrowie, nic cenniejszego w swoim życiu nie dostaniecie nigdy. A budzenie się i zasypianie ze łzami w
oczach i garścią tabletek w ręku tylko potęguje myśl, że czasami warto stanąć
po swojej stronie.
Dziś się
trochę z tego śmieję i ubolewam, że moja przyjaciółka nie może nazywać mnie
złamasem. Tak Magda! Pozdrawiam serdecznie!
Jednym z
ważniejszych momentów było także postawienie granic. Tych niewidzialnych, czasami
dalej są niewidoczne nawet dla mnie. Gorsze dni mają to do siebie, że zrównują
z podłogą i nie pytają o zdanie. Mimo to mój komfort psychiczny stał się
najważniejszy. Zdrowy egoizm nigdy nie będzie egoizmem. Ograniczyłam kontakty, z ludźmi, którzy z
mojego życia wysysali energię i chęci do życia. Na efekty nie musiała czekać
długo. Pamiętajcie, że dopóki człowiek jest
dla was człowiekiem również człowiekiem dla niego bądźcie. Żaden czynnik nie powinien być powodem do uprzedzeń ani
dyskryminacji. Żaden!
Dzięki
pandemii doceniłam obecność, dotyk, uśmiech,
świeże powietrze. Doceniłam dom. Dom do którego w te święta wróciłam
drugi raz w tym roku. Strach o bliskie mi osoby potęgował decyzję o nie
odwiedzaniu ich. Daliśmy radę! A w Szumaniu dalej nie ma zasięgu.
Myśląc o
najważniejszym momencie bez wahania wskazuję ten, w którym powstał ten blog.
Znalazłam ujście dla moich myśli, odczuć i chwil, które przestały przerażać w
moich dwudziestu ośmiu metrach kwadratowych. Fajnie było znaleźć też odbiorców,
którzy mają i myślą podobnie.
Dziś mamy
Boże Narodzenie, mam to szczęście spędzić je wśród bliskich mi ludzi, z
uśmiechem patrząc, że kolejny rok spędzam święta w tym samym składzie. Z tą
samą kłótnią o rodzinne zdjęcie. Bo mama zrobi, a babcia posprząta ze stołu, a
tata posłucha kolęd z kotami. Mimo wszystko razem.
Jutro wrócę
do Poznania, spokojna o jutro i każdy kolejny dzień. Dziś przekażę Wam
życzenia, które sama otrzymałam kilka dni przed świętami od równie bliskiej mi
osoby: „ Szybko gonisz za sobą. Nigdy nie zapominaj zabrać siebie ze sobą”.
Od siebie
dodam tylko żebyście żyli ze sobą i przede wszystkim dla siebie!
2021 czekam
na Ciebie!

Komentarze
Prześlij komentarz