Posty

Kim jest Anna? Oszust czy geniusz?

Obraz
  Kim jest Anna? Najnowszy miniserial Netfixa nie schodzi z Top 10 polecanych na platformie. Opowiada o Annie Sorokin, która urodziła się w Rosji, przez pewien czas mieszkała w Niemczech i Francji, by ostatecznie przeprowadzić się do USA i nabrać nowojorską śmietankę towarzyską. Przedstawiała się jako córka milionera - Anna Delvey - i dziewczyna, która chce spełnić swoje marzenie, którym jest własna fundacja. Warto wspomnieć, że serial został nakręcony na faktach, jednak na początku każdego odcinka zaznaczona jest informacja, że niektóre wydarzenia pozostały inwencją twórczą scenarzystów Wiec kim tak naprawdę jest Anna? Trudno stwierdzić. Produkcja miała potencjał do stworzenia dobrego fabularyzowanego dokumentu o oszustce, inteligentnej ale jednak oszustce. Samo przygotowanie Julii Garner wcielającej się w rolę Anny zasługuję na ukłon. Udało jej się uchwycić wiele charakterystycznych cech bohaterki - specyficzny głos, poprawianie okularów czy odgarnianie włosów za ucho. Warto d...

CZUŁA PRZEWODNICZKA - Natalia de Barbaro

Obraz
   Dwadzieścia cztery godziny, dokładnie tyle zajęło mi przeczytanie książki Czuła przewodniczka wspaniałej psycholożki, felietonistki i poetki Natalii de Barbaro. Autorka pokazała kobiecą drogę do siebie. Choć jeszcze niedawno tylko o niej słyszałam i gdzieś daleko była na mojej liście książek do kupienia w ostatni piątek trafiła zupełnym przypadkiem w moje ręce. Od pierwszego zdania nie mogłam się od niej oderwać. Choć nie jest to może książka, która zmienia życie, to dzięki tej lekturze zwróciłam uwagę na pewne schematy, które często nieświadomie przyjmuję. I dzięki niej znów jestem tu, przy moim pisanym i wewnętrznym dziecku, które zaniedbałam.   Czy Czuła przewodniczka jest dla wszystkich?  W tym przypadku nie pozostaje mi nic innego jak zacytować fragment książki: Uważaj - mówi mi Czuła Przewodniczka. - Są ludzie naziemni, kobiety i mężczyźni, którzy żyją szczęśliwe życie i nie potrzebują tej pracy, nie muszą nigdzie nurkować. Nie mów za wszystkich. Odpo...

Jestem wdzięcznością.

Obraz
To miejsce pewnie jeszcze nie raz będzie moją ucieczką od problemów, zmartwień i wszystkiego z czym sobie nie radzę. Dziś nie o tym. Dziś siadam tu pełna nadziei. Dziś jestem wdzięcznością. Jakiś czas temu dostałam informację od mojego psychologa, że czerwiec będzie ostatnim miesiącem naszej współpracy. I nie, nie dlatego, że ma mnie dość. Choć przez moment tak myślałam, tylko momencik. Moja roczna terapia kończy się po dwóch latach za miesiąc. To ma tyle sensu. Dziś patrzę ta te dwa lata, niepoliczone poniedziałki i dłużące się minuty, które spędziłam na rozmowie z obcym mi człowiekiem i czuję wdzięczność. Chwilę zajęło mi oswojenie się, że najbliższe poniedziałki będą tymi ostatnimi, chwilę zastanawiałam się czy poradzę sobie bez zaplecza, bez analizy i wyjaśnienia tego co siedzi w mojej głowie. Zastanawiając się nad tym, nieporadnie uświadomiłam sobie, że hej! Ty już sobie radzisz. Wyciągasz wnioski, zmieniasz się, marzysz i spełniasz te marzenia. Żyję swoim snem na jawie. Żyję w ko...

Dwanaście miesięcy temu...

Obraz
  Krzyknęła. Bezgłośnie. Głos w niczym by nie pomógł, wręcz przeciwnie, pogorszyłby sytuację. Siedząc cichutko w kącie oglądała w swojej głowie wszystkie dobre wspomnienia. Zapisywała je skrupulatnie żeby nigdy nie zapomnieć, że przez moment była szczęśliwa, kochana i rozumiana. Żeby mózg nigdy nie wyparł tych chwil. Dziś już głośno mówi o swoich potrzebach. Dziś głośno nie zgadza się na nie zrozumienie i umniejszanie jakiejkolwiek wartości. Dziś jest. Jest sobą. Czasami usiądzie w kącie i zacznie płakać, głośno płakać. Ma do tego prawo, jest tylko człowiekiem. Cieszy się, że znów potrafi płakać. Z bólu, bezsilności, zmęczenia. Może poczuć ulgę w napiętych momentach. Może nie być z tym sama. Może spojrzeć na świat przez przeszklone oczy i dostrzec jego kruchość i piękno. Mogę wstać i uśmiechnąć się ciepło by choć na moment ogrzać wewnętrzne wątpliwości. Mogę. W kilku zdaniach zawarłam rok kiedy moje słowa krążą w eterze Internetu. Rok temu usiadłam do tego tematu pełna obaw, że n...

Od słowa się zaczęło, na słowie się skończy.

Obraz
  W słowach zaklęty jest czas. Każde zdanie wymaga poświęcenia kawałka życia. Kształtuje nas w oczach innych. Wplatam historię między wersy, wplatam emocje i uczucia. Zamykam w słowach to czego nie jestem w stanie wypowiedzieć. Zaklinam chwilę w każdym pojedynczym słowie. Kiedy wracam widzę postępy i porażki, widzę siebie i swoje uczucia. Widzę czas, który poświęciłam na napisanie tego zdania. Pisanie nadal wywołuje we mnie niewyobrażalny spokój, wszystko przestaje mieć znaczenie. Jestem tylko ja i moje myśli, których próbuję się pozbyć, wyrzucić z siebie to co nie zostało wypowiedziane. Literka po literce opowiadam swoją historię zamykając ją w prostych zdaniach, jednocześnie cholernie złożonych z mojej perspektywy. Tajemniczość słów utrzymuje pewną magię, sprawia, że są poważniejsze niż nam się wydaje. Od ostatniej publikacji na blogu minął miesiąc. Pochłonięta nową pracą, pracą moich marzeń. Marzeń, które stały się rzeczywistością. Praca stała się priorytetem, a w międzyczasie...

2020! Nie sposób było Cię nie poczuć.

Obraz
  Przez tydzień planowałam napisać ten tekst w sposób inny niż zwykle. Przede wszystkim dlatego, że nie chciałam żeby był przepełniony emocjami. Tydzień zajęło mi dojście do tego, że emocje nie są złe, że to one tworzą to miejsce od początku. Mimo zwątpienia, braku czasu, zawsze znajdowałam tu spokój. I ten tekst chciałam poświęcić na podsumowanie tego roku. Robiłam do tego dwa podejścia, skrupulatnie planowałam, dzieliłam na informacje ważne, wesołe smutne i te mniej ważne.   A później uświadomiłam sobie, że mogę to wszystko zawrzeć w moich emocjach. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że to był dobry rok. Rok sukcesów i porażek. Znalazłam swoje miejsce, w każdej chwili, w której się znajdowałam. Odpoczęłam fizycznie i psychicznie. Podjęłam jedną z ważniejszych walk, walkę o siebie. Pierwszym krokiem było kontynuowanie terapii, która umocniła moje poczucie własnej wartości i pewności, pozwoliła stanąć twardo na nogi. Odpowiedziałam sobie na jedno bardzo ważne-jak się późni...

Ponad wszystkim

Obraz
  Ponad wszystkim żyjemy   w świecie o pięknych wschodach i szybkich zachodach . Mijamy się bez większych emocji, które niekiedy rozrywają. Odrywają kawałek rzeczywistości, nie dają ukojenia, nie pozwalają oddychać. Przychodzą nagle odradzając wszelkie wątpliwości, które jeszcze przed momentem były oczywistością. Niczego nie jesteśmy pewni nigdy. Nigdy też nie zaplanujemy swojego życia bo rządzą nim przypadki, a one nigdy nie przytrafiają się bez powodu. Nigdy. Czasami dają motywację, pozwalają poczuć szczęście, a jeszcze później zabierają ostatni oddech. Zostawiając za sobą pustkę. Pustkę, która odziera nas ze wszystkiego. Nic nie pozwala zapomnieć. Lecz czy zapomnienie jest dobre? Nie jest. Jest okrutne. Okrutnie jest zapomnieć. Okrutnie jest budować   świat na niewiedzy własnych potrzeb, możliwości, chęci. Oddajać duszę za niewiedzę zostajemy sami, puści, bez elementu, który kształtował i sprawiał świat ciekawym, pełnym emocji. Pustka jest większym złem. Niszcz...

Cześć jesień. Dobrze, że jesteś

Obraz
  Przyzwyczajając ludzi do uśmiechu ciężko jest znów odnaleźć się w swojej nostalgicznej naturze.  Naturze introwertyka, która wraz z jesiennym klimatem uderzyła ze zdwojoną mocą.  Grzane wino i ciepłe sweterki jeszcze nigdy tak dosadnie nie definiowały mojej osobowości.  Jesień przyszła wbrew pozorom z zaskoczenia. Ciepło przytuliła do serca i pozwoliła zatrzymać niekończący się pęd za ostatnim ciepłym wieczorem.  Pozwoliła usiąść i odetchnąć, spojrzeć chłodnym okiem na nadchodzące miesiące, to one są teraz najważniejsze.  Zgasiła i obmyła deszczem ostatnie promienie, które mieniły się w świetle wschodzącego słońca. Znów pozwoliła poczuć, poczuć wdzięczność za mijające chwile, za ciepłe dni i spokojne wieczory, za ludzi, którzy sprawili, że ten czas był wyjątkowy.  Jesień zazwyczaj była porą, której bałam się najbardziej. Bałam się samotności, której tak bardzo potrzebuję. Bałam się czasu, który zamknięty w krótkich dniach przemijał nieubłaganie....

Powinnaś być inna!

Obraz
Dawno mnie nie było. Dawno nic nie pisałam, dawno nie znalazłam chwili dla siebie. Teraz siedzę na placu zabaw, zazwyczaj rozwrzeszczany i tętniący życiem małych, niczego nie świadomych dzieci. Dziś pusty, w oddali słychać tylko pojedyncze dzieciaki na rowerach i hulajnogach. Nie sądziłam, że zabraknie mi tego gwaru, a cisza stanie się przeraźliwie cicha. Mimo wszystko czułam ukojenie, czułam spokój i chwilę, którą mam tylko dla siebie. Chwilę, o którą niekiedy przychodzi mi prosić. Powrót do rzeczywistości zweryfikował fakt, że kwarantanna była jednak bardzo przyjemna. Snuliśmy plany, o wielkich rzeczach i małych podróżach. Docenialiśmy jak bardzo brakuje nam ludzi, których teraz mamy na wyciągnięcie ręki, pragnęliśmy stabilizacji i zapewnienia spokoju. Czasu, trochę więcej czasu. Mam nadzieję, że już nigdy nie przyjdzie nam się mierzyć z obecnością czterech ścian przez całą dobę, z niepewnością czy wyjście do parku będzie legalne, a zakupy w biedronce nie uwzględnią w swojej liśc...

A może rzucić to wszystko i zaplanować sobie życie?

Obraz
Poniedziałek, wieczór. Zgrabnie pomijając fakt, że całkiem niedawno próbowałam wyturlać się z łóżka, mając plany na cały dzień. Nie wyszło, kołdra była bezpieczniejsza, dawała choć kawałek normalności, snu, spokoju. To nie jest tak, że przespałam cały dzień, jasne, że nie. Tylko połowę, drugą połowę zastanawiałam się czy mogę tu zostać na zawsze, ewentualnie teleportować się w Bieszczady. Nawet pociąg sprawdzałam, nawet wolnego w pracy nie dostanę. No plan idealny :D I ja dziś o planowaniu. O pięknych kolorowych kalendarzach, terminarzach i planerach. Czy się sprawdzają- absolutnie nie. Czy je sprzedam? Oddam za darmo, nie używane od kilku lat. Z każdym rokiem przestaje się łudzić, że w czwartek o 6:20 wstanę żeby zrobić poranny trening. Bitch please popołudniowy czasami robię o 22. O regularnym zdrowym   jedzeniu nie wspominając, dobra tu się staram, tylko w kwestii zdrowego, przecież nie regularnego. Każdego wieczoru kładę się spać z zaplanowanym (tak mi się wydaje) kolej...