Jestem wdzięcznością.

To miejsce pewnie jeszcze nie raz będzie moją ucieczką od problemów, zmartwień i wszystkiego z czym sobie nie radzę. Dziś nie o tym. Dziś siadam tu pełna nadziei. Dziś jestem wdzięcznością.
Jakiś czas temu dostałam informację od mojego psychologa, że czerwiec będzie ostatnim miesiącem naszej współpracy. I nie, nie dlatego, że ma mnie dość. Choć przez moment tak myślałam, tylko momencik. Moja roczna terapia kończy się po dwóch latach za miesiąc. To ma tyle sensu.

Dziś patrzę ta te dwa lata, niepoliczone poniedziałki i dłużące się minuty, które spędziłam na rozmowie z obcym mi człowiekiem i czuję wdzięczność. Chwilę zajęło mi oswojenie się, że najbliższe poniedziałki będą tymi ostatnimi, chwilę zastanawiałam się czy poradzę sobie bez zaplecza, bez analizy i wyjaśnienia tego co siedzi w mojej głowie. Zastanawiając się nad tym, nieporadnie uświadomiłam sobie, że hej! Ty już sobie radzisz. Wyciągasz wnioski, zmieniasz się, marzysz i spełniasz te marzenia. Żyję swoim snem na jawie. Żyję w końcu po swojemu, bez wyrzutów sumienia i strachu, że komuś nie spodoba się to w jaki sposób układam myśli i chwile. Moje chwile.

Dziś patrzę na te dwa lata i widzę siebie zupełnie inaczej. W kolorach życia i lepszego jutra, co nie było lada wyzwaniem. Kosztowało sporo łez i psychicznych porażek. Nadal są i zawsze ze mną będą, chociażby ostatni atak paniki, który swoją mocą sprawił, że zwątpiłam w całą moją pracę, przyszedł nagle i nagle odszedł, zostawiając okrutne poczucie pustki i bezsilności. Na moment, ten jeden, w którym mimo wszystko zobaczyłam światełko. Nie oczekiwałam, że ataki znikną z dnia na dzień. Wiem, że tak to nie działa ale te dwa lata ograniczyły ich częstotliwość do minimum. I pozwoliły nie bać się, a rozumieć. 

Dziś spojrzę na te dwa lata i w pamięci zapiszę, że wygrałam. Wygrałam na najważniejszym ringu na jakim przyszło mi się bić. 

A później przyjdzie lato, otuli ciepłym letnim deszczem, w którym będę tańczyć tak jakby świat należał do mnie. Uśmiechnę się ciepło do siebie by choć na moment ogrzać wszystkie wątpliwości, które są i będą nieodłącznym elementem mojej rzeczywistości. Odetchnę ciepłym letnim powietrzem, docenię bardziej możliwość bycia, życia wśród ludzi mi bliskich. 




Zwątpię nie raz, nie raz się zgubię i nie raz wrócę tu po prostu odczuwając emocje, których nigdy nie potrafiłam ujarzmić. To one doprowadziły mnie tu gdzie jestem, wystarczyło z nimi współpracować. I w tej współpracy nie raz stawiałam opór. 

Dziś patrzę na te dwa lata i wiem, że to wszystko musiało się wydarzyć żebym uświadomiła sobie kim jestem i nigdy nie wątpiła w wielkość swoich marzeń i sukcesów. 

Dziś jestem wdzięcznością za czas, rozmowy, analizę, łzy, świadomość i chęć. Chęć bycia ze sobą i dla siebie. 

A później przyjdzie lato i nie raz uśmiechnę się by wspomnieć chwile, które zbudowały mnie kawałek po kawałeczku. 

Dziś jestem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Od słowa się zaczęło, na słowie się skończy.

Kim jest Anna? Oszust czy geniusz?

O szczęściach dużych i większych