Powinnaś być inna!
Dawno mnie
nie było. Dawno nic nie pisałam, dawno nie znalazłam chwili dla siebie. Teraz
siedzę na placu zabaw, zazwyczaj rozwrzeszczany i tętniący życiem małych,
niczego nie świadomych dzieci. Dziś pusty, w oddali słychać tylko pojedyncze
dzieciaki na rowerach i hulajnogach. Nie sądziłam, że zabraknie mi tego gwaru,
a cisza stanie się przeraźliwie cicha.
Mimo wszystko czułam ukojenie, czułam spokój i chwilę, którą mam tylko dla siebie. Chwilę, o którą niekiedy przychodzi mi prosić.
Powrót do
rzeczywistości zweryfikował fakt, że kwarantanna była jednak bardzo przyjemna. Snuliśmy
plany, o wielkich rzeczach i małych podróżach. Docenialiśmy jak bardzo brakuje
nam ludzi, których teraz mamy na wyciągnięcie ręki, pragnęliśmy stabilizacji i
zapewnienia spokoju. Czasu, trochę więcej czasu. Mam nadzieję, że już nigdy nie
przyjdzie nam się mierzyć z obecnością czterech ścian przez całą dobę, z
niepewnością czy wyjście do parku będzie legalne, a zakupy w biedronce nie
uwzględnią w swojej liście kwiatów, które tak kocham, a trzy razy się
zastanawiałam czy są równie ważne co papier toaletowy i paczka makaronu. Mam
tylko jedną sprawę, trochę nieśmiało pragnę poprosić bo narzucać nie wypada-
zwolnijcie plisss. To do niczego nie prowadzi.
Już jakiś
czas temu pociągnęłam za hamulec bezpieczeństwa i wysiadłam ze wszystkich
powinności, które nagle ze zdwojoną siłą wróciły. Pozwolę sobie wybrane
fragmenty przytoczyć.
Powinnam
skończyć studia, pracować koniecznie w wymarzonej pracy i czemu to nie dzieje
się już teraz, powinnam być miła, uprzejma, zdecydowana. Powinnam też nie
zapominać o drugim człowieku, pomagać wszystkim kiedy tej pomocy potrzebują ,
powinnam siedzieć prosto, nie garbić się. Powinnam cieszyć się każdą chwilą ale
nie za bardzo- nie kuśmy losu. Powinnam myśleć przyszłościowo, bez opcji
popełnienia błędu, bo wtedy będę musiała się jeszcze życia nauczyć.
Zaznaczę iż
to tylko ułamek oczekiwań, a ja co ? A ja siedzę na placu zabaw otulona tym co
mam teraz, otulona ciepłym powietrzem, które wisi zapowiadając
burzę. Otulona spokojem i akceptacją, że może powinnam we wrześniu zostać
absolwentem szkoły wyższej i obronić tego magistra ale wiecie jakie świetne
huśtawki są na tym placu zabaw? I mój tyłek się tam mieści, wiec nie rozumiem
pośpiechu. Magistra obronię na trzydziestkę żeby rodzice się nie czepiali i
babcia spała spokojnie, że ten papierek zapewni mi przezajebistą przyszłość.
Dziś pocieszę
się jeszcze niedzielnym wieczorem, kolejny dopiero za tydzień. Poważnie też
rozważę zakup korkociągu do torebki.
Poniedziałku
bądź miły.

Tak. Warto czasem zwolnić, zatrzymać się i wsłuchać się w ciszę. Bardzo lubię ciszę.
OdpowiedzUsuńCisza jest ukojeniem w pędzącym świecie. Najlepszym przyjacielem i niekiedy największym wrogiem.
Usuńkorkociag do torebki...to brzmi jak plan alkoholizmu :-D
OdpowiedzUsuńA tak na serio, nie ma co się spinać - wszyscy tak naprawdę żyjemy tylko (i aż) tu i teraz, ale nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę :)
A każdy plan jest dobrym planem. Minęły dwa miesiące i coraz bardziej się nad tym zastanawiam 😅
Usuń