O szczęściach dużych i większych

Myślałam dziś o szczęściu, o tym czym jest i dlaczego później jestem opalona jak rolnik po żniwach, w dodatku na czerwono. Stanowczo w moim życiu nie wystarczy, że średnio raz dziennie spalę buraka na twarzy.😂

Wracając do szczęścia po ostatnich dwóch dniach mogę śmiało stwierdzić, że jest chwilą, uśmiechem, płaczem, kubkiem wina, dobrze zapiętą tyrolką w parku linowym, też smutkiem i to tylko mała cząstka emocji, które zamknęły się w 48 godzinach.😏

Moje szczęścia były we dwie, w środku, na szczęście ciepłej, nocy na dworcu. Po długiej drodze dalej pełne energii. Całe szczęście, bo trzeba było iść piechotką do mieszkania, podciągamy to pod zwiedzanie bo przecież nie pod komunikację miejską, która o magicznej godzinie staje się widmem, gdzieś się zatrzymuje, nikt nie wie gdzie.💣

Młode damy tuptały dzielnie po drodze zastanawiając się czy ktoś przypadkiem może mieć korkociąg do wina, ewentualnie zapalniczkę. Eh nostalgia, pamięć powędrowała do naszej młodości gdzie te atrybuty były rzadziej zapominane niż klucze od domu i telefon.

To jest dobry moment żeby zaznaczyć, że ów młode damy znam długo, osiemnaście lat jedną, dziesięć lat drugą. Cierpliwie też czekałam pięć lat aż odwiedzą mnie w Poznaniu. Małe marzenia, wielkie szczęścia.😇😇😇




Dwa dni minęły stanowczo za szybko. Z przyjemnością jeszcze raz przeszłabym Poznań pieszo żeby móc spędzić z nimi jeszcze trochę czasu. Jeszcze raz wejść do parku linowego i zastanawiać się czy damy radę przejść po średnim szlaku, jeszcze raz usiąść nad Wartą w samo południe i beztrosko słuchać muzyki pijąc cholernie nagrzane  wino w kubeczkach, jeszcze raz w środku nocy wyjść nad Wartę, żeby pół Poznania nas słyszało,  jeszcze raz zjeść lody i napawać się widokiem Malty(światowo!). Jeszcze raz usiąść i porozmawiać, bez obawy, że nie zrozumieją.  Jeszcze raz poczuć szczęście bezgraniczne i swobodę, spokój i wiatr we włosach. Poczuć ich obecność.

I myśląc o tym teraz, kiedy są już w drodze do domu mogę śmiało stwierdzić, że szczęście jest też smutkiem. Bo już ich nie ma na moich dwudziestu ośmiu metrach kwadratowych ale będę szczęśliwa kiedy dojadą bezpiecznie do domu.

Szczęście jest obecnością i mam tą przyjemność, że są obecne w moim życiu.

Cieszmy się z małych rzeczy, warto!

Miss my bejbs!!💙💙💙





Komentarze

  1. Ooo, super że udalo Wam się spotkać razem <3 Ja się bardzo często i cieszę i smucę z małych rzeczy, trochę hyperbola, ale przynajmniej nie jest nudno :p

    OdpowiedzUsuń
  2. "Szczęście jest obecnością" - piękne.
    Ludzie obecnie za bardzo przeceniają szczęście i w rezultacie gonią za czymś, co jest tak naprawdę zarówno prawdziwe jak i wirtualne. Szukajmy raczej celu w życiu - bo on daje szczęście.
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Od słowa się zaczęło, na słowie się skończy.

Kim jest Anna? Oszust czy geniusz?