Do zobaczenia wkrótce mój świecie.
I wracam myślami do tych dni. Tych pięknych i słonecznych ale i też zimnych i pochmurnych. Te pochmurne kocham najbardziej, mają swoją magię ciepłej herbaty i kocyka. Mottem codziennym było to, że mam jeszcze czas. Na wszystko. Uroki młodości prawda? Ale czas zbyt szybko daje znać, że jest później niż nam się wydaje. Tak minęło mi pięć lat. Zastanawiam się na co miałam czas, a co mnie ominęło. Mam wrażenie, że wszystko. Owszem zostały piękne zdjęcia, wspomnienia, tylko co z ludźmi z tych zdjęć? Gdzie są? Co się z nimi dzieje? Jak szczere są zdjęcia na Instagramie? Ile warte są lajki? Dziś mogę się tylko domyślać. Mogę świadomie zadbać o relacje te bliskie i dalsze. O każde. Ten czas jest próbą generalną. Ile znaczymy dla kogoś, kogo nie mamy na co dzień. Pięć lat zajęło mi uporządkowanie tego bałaganu, gdzieś tam w środku wiem, że jeszcze nie wszystko jest tak jakbym chciała ale teraz jestem tu, zamknięta w dwudziestuośmiu metrach kwadratowych. Mała powierz...