Jestem wdzięcznością.
To miejsce pewnie jeszcze nie raz będzie moją ucieczką od problemów, zmartwień i wszystkiego z czym sobie nie radzę. Dziś nie o tym. Dziś siadam tu pełna nadziei. Dziś jestem wdzięcznością. Jakiś czas temu dostałam informację od mojego psychologa, że czerwiec będzie ostatnim miesiącem naszej współpracy. I nie, nie dlatego, że ma mnie dość. Choć przez moment tak myślałam, tylko momencik. Moja roczna terapia kończy się po dwóch latach za miesiąc. To ma tyle sensu. Dziś patrzę ta te dwa lata, niepoliczone poniedziałki i dłużące się minuty, które spędziłam na rozmowie z obcym mi człowiekiem i czuję wdzięczność. Chwilę zajęło mi oswojenie się, że najbliższe poniedziałki będą tymi ostatnimi, chwilę zastanawiałam się czy poradzę sobie bez zaplecza, bez analizy i wyjaśnienia tego co siedzi w mojej głowie. Zastanawiając się nad tym, nieporadnie uświadomiłam sobie, że hej! Ty już sobie radzisz. Wyciągasz wnioski, zmieniasz się, marzysz i spełniasz te marzenia. Żyję swoim snem na jawie. Żyję w ko...