Od słowa się zaczęło, na słowie się skończy.
W słowach zaklęty jest czas. Każde zdanie wymaga poświęcenia kawałka życia. Kształtuje nas w oczach innych. Wplatam historię między wersy, wplatam emocje i uczucia. Zamykam w słowach to czego nie jestem w stanie wypowiedzieć. Zaklinam chwilę w każdym pojedynczym słowie. Kiedy wracam widzę postępy i porażki, widzę siebie i swoje uczucia. Widzę czas, który poświęciłam na napisanie tego zdania. Pisanie nadal wywołuje we mnie niewyobrażalny spokój, wszystko przestaje mieć znaczenie. Jestem tylko ja i moje myśli, których próbuję się pozbyć, wyrzucić z siebie to co nie zostało wypowiedziane. Literka po literce opowiadam swoją historię zamykając ją w prostych zdaniach, jednocześnie cholernie złożonych z mojej perspektywy. Tajemniczość słów utrzymuje pewną magię, sprawia, że są poważniejsze niż nam się wydaje. Od ostatniej publikacji na blogu minął miesiąc. Pochłonięta nową pracą, pracą moich marzeń. Marzeń, które stały się rzeczywistością. Praca stała się priorytetem, a w międzyczasie...