A może rzucić to wszystko i zaplanować sobie życie?
Poniedziałek, wieczór. Zgrabnie pomijając fakt, że całkiem niedawno próbowałam wyturlać się z łóżka, mając plany na cały dzień. Nie wyszło, kołdra była bezpieczniejsza, dawała choć kawałek normalności, snu, spokoju. To nie jest tak, że przespałam cały dzień, jasne, że nie. Tylko połowę, drugą połowę zastanawiałam się czy mogę tu zostać na zawsze, ewentualnie teleportować się w Bieszczady. Nawet pociąg sprawdzałam, nawet wolnego w pracy nie dostanę. No plan idealny :D I ja dziś o planowaniu. O pięknych kolorowych kalendarzach, terminarzach i planerach. Czy się sprawdzają- absolutnie nie. Czy je sprzedam? Oddam za darmo, nie używane od kilku lat. Z każdym rokiem przestaje się łudzić, że w czwartek o 6:20 wstanę żeby zrobić poranny trening. Bitch please popołudniowy czasami robię o 22. O regularnym zdrowym jedzeniu nie wspominając, dobra tu się staram, tylko w kwestii zdrowego, przecież nie regularnego. Każdego wieczoru kładę się spać z zaplanowanym (tak mi się wydaje) kolej...