14:43
A jak już się wszystko skończy usiądę w domu i wypiję kawę. Gdy wszyscy wyjdą na spacer, zrobią tłum, sprawią, że miasto znów zacznie tętnić życiem, ja usiądę przy stole i wypiję kawę. Jeszcze przez moment będę napawać się spokojem i ciszą. Pomyślę o ostatnich tygodniach i spokojnie wezmę pierwszy łyk. Łyk wolności. Łyk spokoju. Łyk ciszy. Priorytetowo uporządkuję resztę spraw i wyruszę w najpiękniejszą podróż, która została nam dana- podróż życia. Jutro. Przy drugim łyku wyłączę telefon. Tęsknię ale jeszcze chwila. Jeszcze mało miałam wolnego czasu, jeszcze mam coś do zrobienia w domu, jeszcze mam książkę do dokończenia, jeszcze w tle gra mi audiobook, dwa ostatnie odcinki serialu… Powoli. Przy trzecim łyku zacznę budzić swoje podekscytowanie. Na myśl o zmianach, o nowym etapie, o nowych wyzwaniach. Ale jeszcze nie dziś. Dziś piję kawę ze sobą, ze swoimi myślami. Jutro. Czwarty łyk obudzi mnie już całkowicie. Obudzi lęk przed nadchodzącymi tygodniami. Obudzi strach...